);
Adopcja dzieci - dzień, gdy zamieszkaliśmy razem
Adopcja oswojona

Adopcja dzieci – dzień, gdy zamieszkaliśmy razem.

Adopcja dzieci wydawała nam się procesem długotrwałym. Jednak czas, który upłynął od pierwszego spotkania (13.06) do przeprowadzki dzieci do nas (24.08) upłynął niespodziewanie szybko. A wcześniej dzieci miały do nas przyjechać na jedną noc potem dwie, by przywyknąć do nowego domu. 

Pokoje zostały wymalowane, łóżka skręcone, trochę zabawek i  ciuchów zakupione.   W sobotę przed południem przyjechali. Pani Alina z mężem (na wizytację;)) i dzieci.  Po powitalnych uściskach wszyscy poszliśmy zwiedzać pokoje. Pamiętam te wypieki na twarzach dziewczynek gdy zobaczyły swoje zdjęcia na łóżkach. Był szał oglądania lalek i pluszaków. Ali jak zwykle interesował się tylko autami i zaglądaniem w różne kąty.

Adopcja dzieci to tak ekscytująca sprawa, że zapomina się o kwestiach przyziemnych.

Z tego wszystkiego zapomnieliśmy pokazać dzieciom gdzie jest łazienka i Zuzia bojąc się zapytać zsiusiała się w majtki. Była to okazja, by wypróbować wannę i nowe ubrania;). Potem Ali miał iść spać. Oczywiście pierwszą pieluchę założyłam najpierw tył naprzód, bo Pani Alina patrzyła mi na ręce. Położyłam go i za chwilę usną. Taki to był wtedy bezproblemowy bąbel;). Później wypiliśmy kawę i goście odjechali, a my zostaliśmy sami z dziećmi. Mieliśmy je odwieźć następnego dnia. Bawiliśmy się świetnie. Nie było problemów ani z jedzeniem ani z zasypianiem.  A kąpiel w naszej wielkiej wannie była świetną zabawą.

Gdy dom staje się „naszym domem”.

Zanim nastąpiła adopcja dzieci były u nas kilka razy. Najpierw Asia pytała kiedy pojadą znów do domu mamy Aliny. Potem częściej kiedy pojadą do naszego domu. Końcem sierpnia wybraliśmy się z mężem na ostatnie wakacje tylko we dwoje do Kołobrzegu. Musieliśmy dzwonić do dzieci codziennie.  Z resztą było to bardzo przyjemne, choć ciężko było coś zrozumieć, bo dziewczyny przekrzykiwały się i wyrwały sobie telefon. Najważniejsze, że zawsze można było usłyszeć kocham cię mamo, kocham cię tato.

Formalności i dobrzy ludzie.

Rozprawa o adopcję dzieci miała odbyć się 8 go września, a Asia musiała pójść do zerówki. Ustaliliśmy z Panią Aliną, że dzieci zamieszkają u nas wcześniej i Asia pójdzie już do szkoły tutaj. Tylko musiałam zapisać ją do zerówki „na wariackich papierach „. Mój urok osobisty 😉 sprawił, że pani sekretarka nie tylko wpisała Asię do szkoły, ale zapisała w dzienniku już nasze nazwisko. Nic się nie zgadzało z dokumentami. Do dziś się zastanawiam jak mi się to udało 😅. Jednak mogę stwierdzić, że na naszej drodze do adopcji dzieci spotkaliśmy wielu dobrych ludzi.


Tydzień przed końcem wakacji zabraliśmy dzieci do domu. Na zawsze!

O tym co było dalej poczytajcie tutaj!

 
 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *