);

 

Co to znaczy, że dziecko pyskuje?

 

Nie lubimy, gdy nasze dziecko pyskuje. Nawet są takie memy mówiące „Śpieszmy się kochać dzieci, tak szybko zaczynają pyskować”..
Co to właściwie znaczy „pyskować”? Słownik języka polskiego daje taką definicję:
  • potocznie, odzywać się do kogoś lekceważąco, bezczelnie; pyszczyć
  • „lekceważąco” definiujemy jako bez szacunku
  • „bezczelnie” jako świadomie, obraźliwie łamiący przyjęte normy społeczne
 
Czyli jeśli uważamy, że nasze dziecko pyskuje to naszym zdaniem robi to specjalnie i to dlatego, że nas nie szanuje. Osobiście w to nie wierzę. Nie, nie wierzę, że dziecko robi to specjalnie. Że ma świadomość, że to co powie nas skrzywdzi i upokorzy. To nie tak.
 
Kiedy dziecko pyskuje?

 

Zastanówmy się kiedy nasze dziecko pyskuje? Moim zdarza się to niezwykle rzadko, ale bywa. Dzieje się to wtedy, gdy jakąś sytuację uważają za niesprawiedliwą dla siebie. Zakazujemy im czegoś, co uważają, że mogą robić/mieć albo upominamy za coś, za co nie czują się odpowiedzialne. Budzi się wówczas w nich gniew, a w gniewie to już głos sam staje się głośniejszy, ton ostrzejszy i słowa bardziej niemiłe.
 
Czy nie jest tak drodzy rodzice i z nami? Naprawdę nigdy nie „pyskujecie” do swoich dzieci? Owszem mamy przewagę doświadczenia i łatwiej nam panować nad gniewem, ale i tak nie uwierzę, że nigdy nie zdarzyło się wam wybuchnąć, nawrzeszczeć i użyć przykrych lub niesprawiedliwych słów wobec swojego dziecka. Mi się to zdarza nadal, choć pracuję nad sobą i jest tych sytuacji coraz mniej. Ale nie podejrzewam, bym ja dorosła, wykształcona osoba potrafiła zwalczyć w sobie tendencje do pogłaśniania się i zaostrzania tonu w gniewie do samego cna. Chociaż nie daje to oczywiście żadnych pozytywnych reakcji ze strony dzieci. Dlaczego więc u nas dorosłych takie chwile nazywa się „chwilami słabości” i uzasadnia zmęczeniem, złym dniem i atmosferą, a dziecko pyskuje? Czy ono nie ma prawa do kiepskich dni, chwil słabości i zmęczenia? I tu dochodzimy do sedna – przyczyn!
 

Dlaczego dzieci pyskują?

 
To nie jest tak, że dziecko pyskuje, bo chcą. Zawsze coś za tym stoi! A analiza możliwych przyczyn wraz z dzieckiem niezwykle pomaga w opanowaniu złych emocji obu stron.
 
Jeśli moje dziecko zaczyna pyskować od razu pytam czy nie jest może głodne… Głupie? Wcale nie. Zwykle po pierwsze zbija je to z pantałyku choć na chwilę. Zaczyna się mimo woli zastanawiać nad tym, czy czegoś by nie zjadło, zamiast nad tym co spowodowało wybuch gniewu. Bywa, że się na mnie wydrze, że po co pytam o takie głupoty. Wtedy mówię, że rozumiem tylko myślałam, że to może być powód krzyków, bo wiadomo, że Polak głodny to zły. Jeśli nie rozbawi to nieco wkurzonego dziecka, to na pewno mi pomoże uspokoić szalejące w brzuchu potwory. I może uda się nie wrzasnąć tak jak ono, tylko głośniej (bo przecież potrafię, jestem większa i silniejsza).
Jeśli emocje nie opadną lub się nasilą, to zaczynam się głośno zastanawiać, czy może dziecko nie jest zmęczone. Może źle spało, albo w szkole było trudno? Czasem trafię i można coś poradzić.
 
Tak, to naprawdę działa! 

 

Martwiąc się o pierwsze potrzeby dziecka daję mu poczucie, że jest ważne i moją uwagę, a to działa bardzo uspokajająco. Jeśli jednak emocje nadal nie opadają to staram się wymyślić sposób na ich rozładowanie. Proponuję wyjście do ogrodu i wspólne pokrzyczenie, walenie pięściami w poduszkę, albo tupanie. Jeśli dziecko mnie nie słucha to mówię, że posiedzą przy nim po prostu. Może się przytulić jeśli chce. Poczekam, aż przegryzie to co czuje i wtedy pogadamy. Takich metod jest wiele i wymyślają się same na bieżąco, ale we wszystkim chodzi mi o jedno – nie rozmawiać o problemie w emocjach! Nawet najlepsze argumenty nic nie dadzą, gdy jest się wściekłym. Nie dotrą. 
 
Pytano mnie co robić jak dziecko co chwilę „odpyskowuje”. Zaczynam tak samo, z troską. Jeśli nic to nie daje i nie mogę znaleźć wyraźnej przyczyny to po prostu mówię, że strasznie je kocham i bardzo potrzebuję. Jeśli pozwala na to to mocno przytulam. W każdym razie zachowuję spokój i pod żadnym pozorem nie rozmawiam na temat, który był katalizatorem niemiłego zachowania. 
 
Najważniejsze to opanować emocje. 

 

Gdy emocje ciut opadną pora na drugi etap. Zrozumienie. Trzeba wykrzesać z siebie trochę empatii i postawić się na miejscu dziecka, które np. chciało mieć tablet jeszcze długo, ale wyznaczone 30 min minęło. Albo chciało iść na pole, ale jest za późno. Tudzież kazano mu robić zadanie, a chciało bawić się nową zabawką i dlatego właśnie to dziecko pyskuje.  Trudne? Nie tak bardzo. Trzeba przenieść to na „dorosłe” problemy. Co czujecie jak partner w łóżku skończy za szybko, a wy chcieliście jeszcze? 😉 A jeśli bawicie się świetnie na imprezie, ale musicie z niej wyjść o 22, bo babcia/ciocia/opiekunka musi wrócić do domu? Chcecie wyjść z pracy pół godziny wcześniej, by zdążyć na szybką wizytę u fryzjera, a szef akurat dowala zadań? Jak tam wasze emocje? Teraz łatwiej przyjdzie powiedzieć: Kochanie rozumiem, że to cię bardzo zdenerwowało/ że jesteś rozczarowany/ gniewasz się. Też tak bym się czuła na twoim miejscu.
 
Gdy dziecko pyskuje to ma problem ze swoimi emocjami, a nie z nami!

 

Jeśli udało się nawiązać nić porozumienia to można przejść do dyskusji. Podać racjonalne argumenty i poszukać razem rozwiązania, nawet jeśli jest tylko jedno. No, bo kochanie przecież wiesz, że ustaliliśmy, że każdy ma tablet 30 min dziennie, bo inaczej nie staje się mądrzejszy. To co powinniśmy zrobić odłożyć tablet czy nie? Wiesz słonko, że zaraz będzie obiad, to powinieneś iść teraz na pole czy nie?  Wiesz myszko, że zrobienie takiego zadania zajmie ci co najmniej godzinę, a potem wychodzimy i nie zdążysz, to powinnaś teraz już zacząć je robić czy nie?
 
No nie wiem. U nas to działa. Teraz już zwykle przy pytaniu o głód dzieci mówią „Dobra mama, przestań. Już będę milszy.” ;). Nie udaje się tylko wtedy, gdy ja sama nie wytrzymam emocji i wybuchnę gniewem. Ale to wtedy, gdy jestem głodna, albo zmęczona, albo miałam ciężki dzień i atmosfera jakaś nie taka, ale to tylko „chwile słabości” ;).
 
Oprócz niemiłego tonu i słów, dzieci potrafią zafundować nam jeszcze piękny atak histerii. Jeśli chcecie wiedzieć jak sobie z tym radzimy to zapraszam tutaj: https://niezkrwiazduszyiserca.pl/2017/08/historia-z-histeria.html