);
Adopcja oswojona

Adopcja rodzeństwa – dlaczego warto

Adopcja rodzeństwa zawsze wzbudza emocje. Częśc ludzi uważa to za akt odwagi i niezwykłego poświęcenia, a część za czyste szaleństwo. A dla nas adopcja rodzeństwa była oczywista. W końcu zawsze chcięliśmy mieć troje dzieci. To po co komplikować sprawę? W tym poście postaram się przekonac was, że to całkiem dobra decyzja.

Nasza droga do adopcji rodzeństwa

Podczas spotkań panelowych na zakończenie kursu w Ośrodku Adopcyjnym, na których dzielę się z przyszłymi rodzicami moimi doświadczeniami, często  spotykam ludzi, którzy chcą mieć więcej niż jedno dziecko. Boją się jednak adoptować dwoje na raz. My mamy naszą cudowną trójkę, choć mąż myślał raczej o dwójeczce. Obawiał się, że trudno będzie nawiązać kontakt i więź ze starszym dzieckiem. Chciał – jak wielu maluszki. O cudowna ironio! Najszybciej nawiązał więź i wielką miłość z naszą najstarszą córką Asią. To jest jego „córeczka tatusia”, której niestety często pozwala wejść sobie na głowę. Obecnie nie wyobraża sobie, by mogło jej nie być. Dlatego, by być może przekonać niedowiarków i „odważyć” przestraszonych postanowiłam napisać kilka słów na ten temat i wymienić kilka faktów, jak i obalić kilka mitów w związku z adopcją rodzeństwa.

Fakt I  – na adopcję rodzeństwa czeka się krótko

My, jak już wiecie poznaliśmy nasze maluchy już w trakcie trwania szkolenia w ośrodku adopcyjnym, zaraz po testach psychologicznych. Czyli rok i 2 tygodnie po złożeniu pierwszych dokumentów. Poznałam kilka matek adopcyjnych dwójki dzieci i czekały one po szkoleniu od 2-5 m-cy. Rodzice oczekujący na jedno zwłaszcza małe dziecko czekają rok, 2 lata, a czasem dłużej. Do tego nasza sprawa sądowa rozgrywała się szybko i praktycznie bezproblemowo. Wszyscy i kurator i sędzie i obsługa sądu chcieli nam pomóc i wszystko przyspieszyć. Była tylko jedna rozprawa. Żadnych dodatkowych badań psychologicznych czy innych formalności. Podobnie opowiadała jedna z matek 2 dzieci. Adopcja rodzeństwa otwiera, a przynajmniej uchyla wiele drzwi.
Mit I – do adopcji rodzeństwa trzeba mieć dużo więcej miejsca
Dzieci w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka w większości przypadków nie mają swojego pokoju. Miejsca jest dość mało, mieszka kilkoro dzieci w jednym pokoju. W domach rodzinnych zwykle miały dużo gorsze warunki. Jeśli mają rodzeństwo są z nim zwykle mocno związane. Gdy otrzymują nowych rodziców i dom znajdują się nagle w nowej sytuacji i nowym miejscu. I w tym momencie brat, czy siostra są punktem stałym. Zamieszkanie razem w jednym pokoju nie jest więc dla nich niczym niewygodnym, a wręcz przeciwnie ułatwia uzyskanie poczucia bezpieczeństwa. My mamy dom i dość sporo miejsca, jest cały jeden poziom do zaadaptowania. Mimo to nasze dzieci mieszkają w 2 malutkich pokoikach. Przez pierwsze kilka lat było to na poziomie naszej sypialni, by miały blisko i siebie i nas. Nikomu nie jest niewygodnie i nikt nie jest niezadowolony.

Fakt II – rodzeństwo potrafi nawiązywać więź

Na szkoleniu dowiadujemy się o wielu problemach, które można spotkać u dzieci odrzuconych. Jak dla mnie najbardziej przerażające są zaburzenia nawiązywania więzi. Bardzo trudno jest kochać i żyć z dzieckiem, które nie potrafi pokochać ciebie. A rodzeństwo? Jeśli kochają siebie nawzajem, zwykla potrafią kochać, więc potrafią pokochać i ciebie! Zaburzenia więzi u rodzeństwa należą do rzadkości. Z reszta rodzeństw nie rozdziela się właśnie dlatego, że istnieje między nimi więź. Są dla siebie „towarzyszami niedoli” w trudnych chwilach w domu biologicznych. Wspierają się w rodzinach zastępczych. Razem boją się i cieszą na spotkanie z nowymi rodzicami. Nie są sami. Opiekunka RDD, w którym poznaliśmy dzieci,  opowiadała, że gdy dziewczynki do niej trafiły bardzo płakały, trzymając się w obcięciach. To Zuzia przyprowadziła do nas Asię mówiąc, że nie musi się bać. Adopcja rodzeństwa może ułatwić nawiązywanie relacji z dziećmi, bo często jedno z nich jest bardzije otwarte i pociąga za sobą pozostałe.
Mit II – wychowanie rodzeństwa dużo więcej kosztuje
Jeżeli tylko nie macie ambicji ubierania dzieciaków tylko w nowe rzeczy i posiadania wszelakich nowych mebli, zabawek, sprzętów itp. to zapewniam was, że wasi znajomi, rodzina, rodzina znajomych i znajomy rodziny, jak również sąsiedzi i współpracownicy i ich rodziny i znajomi zapewnią wam wiele wspaniałych rzeczy. I mam wrażenie, że ta chęć pomocy rośnie kwadratowo jeśli nie sześciennie przy większej ilości dzieci:). Mam szafy wypchane wspaniałymi ubraniami do rozmiaru 164 i ciągle ich przybywa. Jest ich tyle, że dzielę się z innymi. Znalazły się też rowery i znaczny nadmiar zabawek. Wystarczy rozmawiać. Ludzie gromadzą wiele niepotrzebnych już rzeczy z czystego sentymentu, a gdy mogą dać nimi radość to chętnie to robią. To co nam zostanie przekazujemy dalej  młodszym dzieciom. Meble też można kupić tanio z odzysku i nie martwić się potem, gdy zostaną oklejone i wymalowane czym popadnie;). Wiadomo, że będzie więcej prania, no i dwoje dzieci je więcej niż jedno, ale bez przesady, wcale nie jest tak, że te koszty się podwajają.

Fakt III – Rodzeństwo uczy się od siebie

 Starsze rodzeństwo jest dla młodszego wzorem. Maluchy kopiują ze starszych dzieci i chłoną wszelką wiedzę jak gąbki. Chcą im dorównać, czasem nawet przegonić i dają z siebie wszystko! Za to starsze rodzeństwo po pierwsze nie może dać się przegonić, więc musi iść do przodu jak burza. Po drugie chętnie staje się „guru” dla młodszych i uczy je. Każde następne z moich dzieci wcześniej nauczyło się np. kolorów czy liczenia niż starsze w kolejności. Ile razy mąż pytał „A skąd Ali to czy sio potrafi?”. Ano znikąd -.od sióstr.
Mit III – więcej dzieci wymaga więcej uwagi i pracy
W tej chwili nie wyobrażam sobie nawet, że mogłabym mieć jedynaka wiszącego na mnie od rana do wieczora i żądającego mojej uwagi. Bo niby czyjej mógłby chcieć? A na początku to byłby już koszmar. Dzieciaki mnie potrzebowały i owszem walczyły o moją uwagę jak małe lwiątka, ale mimo to już wtedy bawiły się razem. Często nawet, gdy byłam przygotowana na spędzenie czasu z nimi okazywało się, że pozostawała mi książka, bo np. znalazły bardzo interesujące ślimaki i założyły farmę. Mama przez 2 godziny musiała tylko 2 razy się zachwycić, a tak leżała na leżaku zgłębiając tajemnice kolejnego zabójstwa w swoich ulubionych kryminałach. Poza tym, choć nadal muszę mieć oczy dookoła głowy to mam dodatkowe 2 pary, które obserwują to trzecie. I choć zwykle to te starsze „pilnują” młodszych to nie zawsze. Ali raz normalnie „za fraki” odciągnął Zuzkę od brzegu skarpy krzycząc „nie idź spadniesz do rzeki” (strumyka i z niewielkiej wysokości, ale zawsze!!!). Przy jedzeniu też jest łatwiej! Jeśli choć jedno spróbuje nowy produkt i stwierdzi, że jest dobry, reszcie zazwyczaj też nagle smakuje. Nikt mnie nie przekona, że z 1 dzieckiem jest łatwiej. A przed mamami jedynaków chylę czoła!

I na koniec fakt najpewniejszy – PORADZICIE SOBIE

Jak już podejmiecie decyzję i w waszym życiu pojawi się więcej niż jedno szczęście, to wasze wszystkie obawy i lęki przestaną mieć rację bytu.  Wierzę w to, że nikt z was nie zrobiłby dzieciom krzywdy i ich po adopcji nie odrzucił. Klamka zapadnie i dacie radę, bo nie będzie innego wyjścia. Czasem nie będzie łatwo, czasem szlag was trafi, czasem będązie źle. Jednak jakoś jest zawsze tak, że jak jedno dziecko daje do wiwatu lub przysparza trosk, to inne daje w tym samym czasie powody do dumy i radości.   Adopcja rodzeństwa to miłość i szczęście podzielone na dwa lub więcej dzieci. Ono wróci do was zwielokrotnione, gdy małe łapki obejmą was za szyję, buźki wyszeptają lub wykrzyczą kocham, nie omieszkając oczywiście was obślinić i/lub obsmarkać:)
Mam nadzieję, że choć jedną parę przekonam i uszczęśliwię dwoje lub troje dzieci, które w innym wypadku nie mają szans na rodzinę. Jeśli mi o tym napiszecie będę ogromnie wdzięczna! 
O tym jak przebiegały formalności adopocyjne w naszym przypadku poczytacie tutuaj: https://niezkrwiazduszyiserca.pl/2016/06/kolorowe-formalnosci-czyli-adopcja-od-kuchni.html
A tu poczytacie o adopcji oczami przedstawicieli ośrodka adopcyjnego: http://www.dlarodziny.org/o-adopcji
 
 

5 komentarzy

  • Nena

    Szczerze mówiąc to zazdroszczę. Chciałam rodzeństwo, nie udało się, jest jedno i na kolejne nie ma możliwości 🙁 Ale zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś 🙂

  • Agnieszka

    Podsunę ten wpis mężowi 🙂 Od momentu złożenia dokumentów w OA wyrażamy chęć adopcji rodzeństwa, choć bardziej dwójki niż trójki. Ale kto wie. Twój post rozwiewa choć część moich wątpliwości. Obaw jest wiele, ale jak na Was patrzę to widzę, że może być naprawdę dobrze.

    • Katarzyna Ptaszyńska

      Pewnie, że może być super! Nie mówię, że będzie łatwo. Co to, to nie. Ale miłość, wiara w sukces i ciężka praca działają cuda. Jeśli masz jakieś pytania, czy wątpliwości, które mogłabym rozjaśnić pisz! Mail i Messenger są do Waszej dyspozycji. Zawsze odpowiem, może nie od razu, ale zawsze! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *