);
Adopcja oswojona

List do rodziny rodziców adopcyjnych

Droga mamo, tato, babciu, dziadku, ciociu, wujku, kuzynie, kuzynko… *

*niepotrzebne skreślić ewentualnie dopisać co potrzeba

   W Twojej rodzinie stało się coś wspaniałego. Bliscy Ci ludzie zostali rodzicami. Ich trudna, długa i bolesna droga do rodzinnego szczęścia w końcu zaczyna kierować ich we właściwą stronę. Nareszcie spełniło się ich marzenie. W ich życiu pojawiło się dziecko. To o którym marzyli przez ostatnie lata. To które jest dla nich wszystkim. To któremu oddali swoje serca. To z którym chcą dzielić życie. Tak, nie urodziło im się. Ale narodziło się dla nich. Bo adopcja dziecka to właśnie jego narodzenia na nowo. Na nowo w swojej własnej cudownej rodzinie.
   I co Ty masz z tym zrobić? A co byś zrobił, gdyby w twojej rodzinie urodziło się dziecko? Oczywiście cieszyłbyś się i gratulował. Może kupił jakieś fajne ciuszki i zabawkę? No i dokładnie to należy zrobić. Bo co za różnica, czy to był poród, czy adopcja dziecka? Zasadniczo mama jest pewni w nieco lepszej formie, przynajmniej fizycznie, bo pracy przed rodzicami tak samo ogrom, a i rzeczywistość zmienia się tak samo. 

Co wiesz o adopcji dziecka?

   Masz wątpliwości? Naczytałeś się o wszystkim co może być nie tak i jesteś podejrzliwy. Tak, dostęp do internetu daje niesamowite możliwości zdobycia wiedzy. Niestety pozwala również na dostęp do terabajtów bzdur i kłamstw – „złe geny”, ukryte choroby, zaburzenia nie do naprawienia… 99% bzdury. Poczytaj może więcej tutaj. I przestań się zamartwiać. 
   Zastanawiałeś się z resztą kiedyś jak dużo wiesz o swojej rodzinie? Czy też rodzinie małżonki/małżonka każdego ze swoich bliskich? Jeśli sięgniemy odpowiednio daleko (a często całkiem blisko) to praktycznie w każdej rodzinie znajdziemy kogoś chorego psychicznie, alkoholika, a nawet przestępce. Więc „złe geny” może odziedziczyć nawet dziecko z twojej biologicznej rodziny. Z resztą nie dziedziczy się wcale takich cech, a tylko skłonności do nich. I chodzi mi o choroby psychiczne i alkoholizm. Przestępcę trzeba wychować. A! I tu też się martwisz. Myślisz sobie, że dziecka z adopcji nie da się dobrze wychować. Uważasz, że mając kilka lat ma już takie przyzwyczajenia, że nic nie da się poradzić. To też nieprawda.
   Twoi bliscy, którzy adoptowali dziecko zostali przygotowani do radzenia sobie z jego wychowaniem. Doskonale wiedzą jakie mogę mieć problemy i jak pracować z maluchem, by z nich wyjść. A jeśli coś zapomną to zawsze mogą zwrócić się o pomoc do ośrodka adopcyjnego. A najpierw do Ciebie! W końcu jeśli samemu wychowałeś/aś dziecko to pomożesz. Tak! Bo wszystkie problemy dzieci adoptowanych są podobne do tych, które występują i w rodzinach biologicznych. Przyczyna może być inna, ale ratunek jest zwykle podobny.

Co może być trudne po adopcji dziecka?

   Mam troje adoptowanych dzieci. Najstarsza miała bardzo niskie poczucie własnej wartości i nie potrafiła nic robić, a do tego wcale nie chciała. Dokładnie tak samo jak synek przyjaciół. Biologiczny synek. Do trzech lat był oczkiem w głowie rodziców i miał ich uwagę na wyłączność, a potem urodziła mu się siostra. Tak przeżył stratę czasu i uwagi bliskich, że wylądował w tym samym punkcie co Asia, która przez 4 pierwsze lata życia nie dostawała żadnej uwagi, chyba że bicie.. Poradziliśmy sobie tak samo. Miłością, bezwarunkową akceptacją, poświęconym czasem i stawianiem zadań, które mogą wykonać. 
   Zuzia miała ataki agresji i autoagresji. Biła, gryzła, niszczyła, przeklinała, wyzywała, oskarżała. Wszytko po to, by zwrócić na siebie uwagę. Tak samo jak biologiczny synek jednego z wujków. Co pomogło? Ignorowanie złych zachowań, a dawanie uwagi, czasu i pochwał, gdy było dobrze. Po pół roku problem wyeliminowaliśmy. Wujek męczył się dłużej. Potem posłuchał dobrych rad. 
   Aleks miał ogromne opóźnienia rozwojowe w tym opóźnienie mowy. Znam co najmniej kilka osób, którym to, że ich biologiczny 2 latek nie mówi spędzało sen z powiek. Część z nich wymagała pomocy logopedy, u jednego maluch stwierdzono zaburzenia ze spektrum autyzmu. Ale wszystkim pomogło odstawienie telewizji, czytanie bajek i mówienie do dzieci o wszystkim wokół. 
   Tak. Dzieci adoptowane mogą mieć różne zaburzenia. Wszyscy słyszą o FAS, ale czy wiesz, że jest wokół sporo ludzi i dzieci z zespołem poalkoholowym, których rodzice wydają się porządnymi ludźmi? Cóż… nawet kieliszek wina może go spowodować. Znam troje dzieci z rozpoznanym FAS. Mają słabsze stopnie w szkole i może trochę mniej przyjaciół. Ale są dobrymi i szczęśliwymi ludźmi! A przecież to jest najważniejsze!
   Choroby psychiczne, zaburzenia ze spektrum autyzmu, choroby somatyczne, czy wady mogą wystąpić u każdego dziecka – niezależnie od tego, czy żyje w rodzinie biologicznych, czy adopcyjnych rodziców. A Ci drudzy są i tak w lepszej sytuacji, bo są na to przygotowani. I naprawdę dadzą radę! A ty im pomożesz, bo przecież są dla Ciebie ważni. 
   To co masz robić? Bądź po prostu dobrym/ą babcią, dziadkiem, wujkiem, ciocią… Wspieraj, ale się nie wtrącaj. Kochaj bezwarunkowo, ale pokazuj swoje granice. Nie szukaj na siłę tego co może być nie tak, ale jeśli coś Cię zaniepokoi wspomnij o tym po cichu rodzicom malucha. Daj czas! Przez pierwsze pół roku będą mieli orkę na ugorze, a maluch może odstawiać najdziksze sceny. Potem będzie już znacznie lepiej. Dzieci chcą być dobre, trzeba tylko dać im szansę. 

Czy adopcja dla dziecka to coś wyjątkowego?

   A co jeśli Twoi bliscy poświęcą się dla dziecka, a ono nie będzie wdzięczne i nie daj Boże powie im, że przecież nie są jego rodzicami?  Hmm… Jeśli uważamy, że dzieci powinny być nam wdzięczne za to, ze wypełniamy nasze obowiązki związane z tym, że zdecydowaliśmy się na ich posiadanie to jest z nami coś nie tak. Dzieci mamy, bo sami chcieliśmy. Rodzimy/adoptujemy je wiedząc, że ich wychowanie to nie łatwa sprawa i wymaga od nas dużo pracy i często poświęceń. Ale to nasza decyzja, nie dzieci. Więc czemu mielibyśmy wymagać od nich wdzięczności? Nie. Nie muszą być nam wdzięczne. A wierz mi, że dadzą tyle szczęścia, radości i miłość, że za wszystko wystarczy. Moje już po kilku latach „spłaciły” wszystkie trudy pierwszych miesięcy. A jeśli powiedzą, że nie jestem ich mamą? Pokażę im akt urodzenia! Tam jasno stoi, że jestem. I powiem jeszcze, że rozumiem, że są złe/pogniewane/niezadowolone i dlatego tak mówią. Bo nie uwierzę nigdy, że mogłyby powiedzieć coś takiego bez emocji. A tak na marginesie to dzieci biologiczne w wieku nastu lat często podejrzewają, że ich rodzice nie są ich… 😉
  Dlatego drogi bliski rodziców adopcyjnych jesteś kimś wyjątkowym. Możesz przyczynić się do rozkwitu szczęścia w rodzinie. Bądź wsparciem. Spraw, by odwiedziny u Ciebie były dla nich powodem do radości, a nie stresu. U nas tak właśnie było. Moja rodzina pokochała naszą trójkę od razu i bezwarunkowo. Owszem martwili się, gdy działo się coś naprawdę trudnego, ale nigdy nie przyszło im do głowy powiedzieć, że adopcja dziecka to był zły pomysł. Ale nie każdy ma tyle szczęścia. Stąd ten list! Wasi najbliżsi piszą do mnie mówiąc, jak bardzo się boją, że nigdy nie zakceptujecie ich adoptowanych dzieci. Wspaniała mama adopcyjna tak bardzo bała się odwiedzin u rodziny, która odradzała jej wręcz adopcję, że czekała z tym długo i była cała w stresie. Opisała to tutaj: Poznajcie oto moje adoptowane dziecko – wizyta rodzinna
Uwierzcie mi! Adopcja dziecka to cud. Niesie ze sobą trudy, pracę, stres – jak każde rodzicielstwo. Ale daje też szczęście, ciepło i miłość! Bądźcie częścią tego cudu, naprawdę warto.
Mama adopcyjna trójki dzieci
Katarzyna Ptaszyńska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *